Big Booty to jeden z tych klasyków rozgrzewki, który z zewnątrz wygląda totalnie głupkowato, a w środku i tak nieźle daje się we znaki. W gruncie rzeczy to gra rytmiczna: krótko mówisz swój numer, potem wywołujesz kogoś innego – wszystko w rytmie grupy. Brzmi prosto. Nie jest.
Ustawiamy się w kole i numerujemy. Pierwszy gracz to Big Booty, dalej idą Number 1, Number 2, Number 3 i tak po kolei. Big Booty zadaje tempo, reszta je trzyma. Kto jest na ruchu, najpierw wywołuje sam siebie w rytmie, a potem tego, komu przekazuje gorącego ziemniaka.
Wygląda to tak:
Wszyscy: Big Booty, Big Booty, Big Booty – ooooh yeah
Big Booty: Big Booty → Number 4
Number 4: Number 4 → Big Booty
Big Booty: Big Booty → Number 2
Number 2: Number 2 → Number 3
Number 3: ... yyy ... Number 3? (za późno – Aiaiai!)
Wszyscy: Aiaiai!
Co się stało? Number 3 wypadł z rytmu. Zanim się zorientował, że to o niego chodzi, beat już dawno był gdzie indziej. Idzie więc na koniec szeregu, a wszyscy za nim przesuwają się o jeden numer w górę. Znaczy to też: twój numer może się zmienić w każdej chwili, więc musisz słuchać, liczyć i być gotowy jednocześnie. I to właśnie jest cały smak gry.
Gra leci dalej od razu, bez przerwy:
Wszyscy: Big Booty, Big Booty, Big Booty – ooooh yeah
Big Booty: Big Booty → Number 5
Number 5: Number 5 → Number 2
…
Co liczy się jako błąd? Bardzo prosto: wypadasz z rytmu, nie zauważasz, że to ciebie wywołali, albo plączesz się we własnym języku. W niektórych grupach błędem jest też wywołanie samego siebie; inne na to specjalnie pozwalają, żeby przyspieszyć tempo. Trzeba to ustalić w grupie, bo inaczej skończy się na kłótniach.
Dlaczego gra tak dobrze działa: musisz słuchać, trzymać własny numer w głowie, celować w kogoś innego I utrzymać się w rytmie – wszystko naraz. Dokładnie ten tryb wielozadaniowy, którego potrzebujesz na scenie, tylko bez sceny. Idealne na rozbudzenie.
Kiedy wersja na stojąco robi się za bałaganiarska: Concentration
Kiedy stojące koło robi się zbyt nerwowe albo wcześnie rano po prostu nie macie aż tyle energii, możecie zagrać tę samą ideę na siedząco. Ten wariant nazywa się Concentration.
Zamiast stać, siedzicie. Żeby rytm pozostał czytelny też w pozycji siedzącej, grupa pstryka palcami na dwóch mówionych uderzeniach – raz w prawo, raz w lewo. Reszta działa jak w Big Booty: najpierw mówisz własną nazwę, potem wywołujesz kogoś innego.
Cały trik tkwi we wstępnym odliczaniu. Przed każdą rundą – i po każdym błędzie – grupa wspólnie mówi werset, który ustawia wszystkich na ten sam puls:
Con – cen – tra – tion – Concen – tration – now be – gins
Z imionami też jest pole do zabawy. Zamiast Number 1, Number 2 itd. popularny jest wariant hierarchiczny: pierwszy gracz to Chef, drugi to Vize, dalej idą Trzy, Cztery, Pięć i tak dalej. Daje to niezłą frajdę, bo Chef może bezlitośnie wypstrykać swoją Vize z gry.
Do czego się przydaje
Obie wersje w gruncie rzeczy robią to samo: wpychają cię we wspólny rytm grupy i przełączają głowę z trybu „planuję następną puentę" na tryb „słucham i reaguję". Dokładnie ta postawa, której potrzebujesz na scenie. Tuż przed występem? Trzy rundy Big Booty albo Concentration – i wszyscy są obudzeni, skupieni i już w połowie śmiechu.